Wakacje w Ameryce (część 1)

Nie mogłem się doczekać tej podróży. Po pierwsze, nigdy nie wyjeżdżaliśmy z mężem na wakacje. Oczywiście chodziliśmy do lokalnych baz, wyjeżdżaliśmy na tydzień w góry na narty, w weekendy – do daczy lub nad jezioro z przyjaciółmi. Ale kiedy miałem okazję pojechać
razem do Stanów, myślałem tylko o tym. Chcieliśmy zanurzyć się w nowej kulturze, porozmawiać z ciekawymi ludźmi, poprawić nasz angielski i oczywiście zobaczyć dwóch siostrzeńców, których wcześniej widzieliśmy tylko na zdjęciach.

Oczekiwanie na tę wycieczkę okazało się dość długie. Zebranie wszystkich dokumentów potrzebnych do uzyskania wizy do Stanów Zjednoczonych zajęło kilka miesięcy, potem trzeba było czekać cały miesiąc na rozmowę w konsulacie. To był najbardziej bolesny etap, bo nie było wiadomo, czy dadzą nam wizę, czy nie. Kiedy w końcu usłyszeliśmy od konsula – „Twoja wiza jest zatwierdzona”, napięcie opadło, a nastrój od razu zamienił się w walizkę. Przed nimi były przyjemne prace domowe, kupowanie biletów, prezentów i pakowanie walizek.

Chociaż raczej nazwałbym to nudnym niż nieprzyjemnym, ponieważ wokół jest tak wielu sympatycznych i życzliwych ludzi! Każdy jest gotowy do pomocy, jeśli znajdziesz się w trudnej sytuacji. Lecieliśmy z dwoma przesiadkami iw każdym mieście, w którym się zatrzymaliśmy, musieliśmy czekać około siedmiu godzin. To bardzo męczące, nic dziwnego, że pod koniec podróży zasypiałem w każdym dogodnym momencie, musiałem tylko usiąść i już miałem sny.

Pierwszy przeszczep odbył się w Finlandii. Musieliśmy czekać dostatecznie długo, więc zrobiliśmy z wyprzedzeniem wizy tranzytowe, żeby móc wyjść do miasta i zobaczyć Helsinki. Taka wiza jest niedroga, około 35 euro za osobę. Daje prawo do spędzenia całego dnia na wsi.

Nawiasem mówiąc, Finowie są bardzo gościnnymi ludźmi i są szczęśliwi, gdy obcokrajowcy interesują się ich kulturą. Jeden z przyjaciół, który często lata przez Finlandię, powiedział mi, że kiedy lecisz przez ich kraj i nie ubiegasz się o taką wizę tranzytową, Finowie są bardzo urażeni, a następnym razem może nawet odmówić im wizy. W Finlandii prawie wszyscy dobrze mówią po angielsku, więc jeśli znasz przynajmniej podstawowe zdania w tym języku, możesz łatwo dowiedzieć się, jak dostać się z lotniska do centrum miasta iz powrotem.

Naszym ostatecznym celem było Waszyngton. Spędziliśmy tu 3 dni, po czym pojechaliśmy do naszych krewnych mieszkających w Virginia Beach. To około 3 godziny od Waszyngtonu.

Waszyngton to nie tylko polityczna stolica Stanów Zjednoczonych, ale także miasto o bardzo bogatym życiu kulturalnym. Skupia się tu wiele różnych teatrów, zabytków, muzeów, takich jak Narodowe Muzeum Historii Naturalnej, Muzeum Badań Kosmicznych, Muzeum Dziennikarstwa i Wiadomości i wiele innych. Jest nawet międzynarodowe muzeum szpiegowskie! Oczywiste jest, że nie da się odwiedzić wszystkich tych muzeów za jednym zamachem, dlatego radzę poszukać informacji w internecie iz wyprzedzeniem wybrać, które muzea chcieliby Państwo odwiedzić.

Kapitol znajduje się w samym centrum miasta – tam odbywa się posiedzenie Kongresu USA. Turyści zainteresowani polityką mogą nawet bezpłatnie uczestniczyć w posiedzeniu Izby Reprezentantów i Senatu. Aby to zrobić, musisz najpierw zdobyć bilety w zachodnim skrzydle. Bilety zaczynają wydawać od 9 rano, ale kiedy już dotarliśmy do kiosku, zebrała się już długa kolejka. Dlatego jeśli chcesz tego uniknąć, radzę przyjść trochę wcześniej.

Z Kapitolu są 4 duże ulice, które dzielą miasto na 4 sektory. O dziwo, te ulice odpowiadają dokładnie kierunkom czterech części świata. W Waszyngtonie obowiązuje prawo, zgodnie z którym żaden budynek w mieście nie może przekraczać zabytków architektury. Dlatego nie znajdziesz tutaj drapaczy chmur charakterystycznych dla wszystkich nowoczesnych megamiast górujących nad miastem. Z tego powodu Waszyngton wydawał mi się znacznie wygodniejszy niż na przykład Nowy Jork ze swoimi słynnymi drapaczami chmur, które mają jakiś opresyjny efekt.

Kapitol wygląda szczególnie pięknie wieczorem, kiedy wszędzie zapalone są latarnie i światła. Przed budynkiem znajduje się ogromny zielony trawnik, na którym można wygodnie usiąść i podziwiać piękny widok.

Z Kapitolu rozciąga się National Mall Boulevard, w którym znajdują się pomniki prezydentów Stanów Zjednoczonych – Lincoln, Jefferson i pomnik Waszyngtona. Chciałbym osobno omówić pomnik Waszyngtona. Z wyglądu przypomina wąską kolumnę wyłożoną marmurem. Wygląda oczywiście majestatycznie. W końcu kolumna wznosi się nad miastem na wysokość 169 metrów. To najwyższa budowla w mieście, którą można zobaczyć w całości z każdego miejsca. Wewnątrz obelisku znajdują się schody i winda, przez które można wejść na taras widokowy i zobaczyć Waszyngton z lotu ptaka. Kosztuje około 13 USD.

Innym dobrze znanym budynkiem, o którym chciałbym Wam opowiedzieć, jest Biały Dom. Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy, byłem bardzo zaskoczony, bo wyobrażałem sobie, że jest pretensjonalny i ogromny. W rzeczywistości Biały Dom okazał się bardzo skromnym, oficjalnym małym budynkiem, który spokojnie mógłbym wziąć na jakieś muzeum czy galerię. Nie zbliżyliśmy się do niego, ale z opowieści naszych amerykańskich znajomych dowiedzieliśmy się, że gabinet prezydenta znajdował się w lewym skrzydle budynku.

W Waszyngtonie bardzo podobała mi się struktura samego miasta. Wszystko jest zorganizowane bardzo przejrzyście i zwięźle. Na przykład, jeśli idziesz ulicą i widzisz budynek sądu, znajdujesz się w sektorze, w którym znajdują się tylko sądy. To samo dotyczy muzeów, ośrodków sportowych i innych oficjalnych działów. Jest to bardzo wygodne, ponieważ Waszyngton jest miastem biznesowym. Jeśli na przykład ktoś przyjechał tu na jakieś sprawy sądowe, to najprawdopodobniej będzie załatwiał wszystkie swoje interesy w tym sektorze prawniczym i nie będzie musiał błąkać się po mieście w poszukiwaniu kolejnego celu.

Opuszczając Waszyngton, nasza droga minęła Pentagon – budynek Departamentu Obrony USA. Kiedyś myślałem, że Pentagon jest ukryty przed oczami zwykłego turysty czy mieszkańca miasta. W rzeczywistości znajduje się zaledwie kilka metrów od toru i łatwo go zobaczyć. Jest to trójkondygnacyjny, bardzo duży budynek w kształcie regularnego pięcioboku. Pozostałe dwa piętra są pod ziemią. W samym budynku oprócz biur wojskowych znajdują się sklepy, banki i inne organizacje obsługujące tylko pracowników Ministerstwa.

Z Waszyngtonu podróżowaliśmy samochodem do małego nadmorskiego miasteczka Virginia Beach. Na osobną dyskusję zasługują amerykańskie drogi. Przez całe półtora miesiąca, które tam spędziliśmy, nie zdarzyło nam się ani jednego wypadku. Dzieje się tak pomimo tego, że prawie codziennie jeździliśmy samochodem. Jakość materiałów, z których wykonane są drogi i metody ich budowy są różne.

Przede wszystkim podobał mi się fakt, że pasy tutaj są zawsze rozwiedzione, to znaczy, jeśli jedziesz w jednym kierunku, to nadjeżdżający pas praktycznie nigdy nie jest widoczny. A jeśli jest widoczny, to między pasami jest małe zagłębienie, tak że jeśli samochód nagle zejdzie z drogi, wpadnie w to zagłębienie między pasami i nie będzie mógł wjechać na nadjeżdżający. To znacznie zwiększa bezpieczeństwo ruchu.

Kolejnym środkiem bezpieczeństwa, który zwrócił moją uwagę, była rowkowana nawierzchnia wzdłuż krawędzi drogi. Odbywa się to tak, że jeśli kierowca zaśnie podczas jazdy i zacznie zjeżdżać z drogi, to gdy kierownica uderzy w tę szorstkość metalu, w samochodzie rozlegnie się mocny buczenie, które obudzi kierowcę. W ciemności wszystkie linie podziału są podświetlone. Co kilka metrów na asfalcie ustawiane są małe światełka, które włączają się w nocy.

Drogi są budowane w taki sposób, że omijają osady. Dlatego jeśli osoba podróżuje do konkretnego miasta, a jego droga przebiega przez inne osady, to nie musi przejeżdżać przez całe miasto i szukać pożądanej drogi. Jest to bardzo wygodne i oszczędza dużo czasu, nie trzeba stać w miejskich korkach.

Wady obejmują fakt, że nie można nigdzie skręcić na torze. Jeśli przegapiłeś zjazd z drogi, możesz jechać przez długi czas do następnego zjazdu. Czasami bardzo trudno jest wrócić na opuszczoną drogę. Kilka razy nawet się zgubiliśmy, zjechaliśmy z drogi w złym kierunku, a potem długo błądziliśmy w poszukiwaniu właściwej ścieżki.

Ogólnie podróżowanie samochodem po Ameryce jest bardzo wygodne. Drogi są gładkie, czyste, a stres kierowcy minimalny. Niezbędny jest tu tylko nawigator, ponieważ węzły przesiadkowe są bardzo trudne.

Oprócz Waszyngtonu odwiedziliśmy Las Vegas, małe, ale bardzo bogate w historię miasteczko Charlottesville, w wojskowym mieście Norfolk. Ale większość czasu spędzaliśmy oczywiście z moją siostrą w Wirginii. Napiszę o tym w dalszej części mojej historii.

Julia Wisniewski
Julia Wisniewski
Rate author